lektury online

Ballady i Romanse

powrót »

Zbiór utworów takich jak: "Romantyczność", "Świteź", "Świtezianka", "Rybka", "To Lubię", "Pani Twardowska", "Lilije". Poniżej niektóre z nich:

"ROMANTYCZNOŚĆ" - na rynku małego miasteczka ukazuje nam się młoda dziewczyna, Karusia, która zachowuje się jak szalona: rozpacza, wyciąga do kogoś ręce. Okazuje się, że rozmawia ona ze zmarłym Jasieńkiem, jej ukochanym.
Gdy słuchamy słów dziewczyny, ogarnia nas groza. Widmo zmarłego wydaje się rzeczywiście obecne - (" ...biały jak chusta, / Zimny, jakie zimne dłonie!"). Karusia mimo śmierci ukochanego, dalej go kocha.
Wokół nieszczęśliwej dziewczynki zbiera się tłum "prostoty", lecz ona nikogo nie słyszy ani nie widzi poza swoim Jasieńkiem, ten jednak jako duch jest niewidzialny dla ludu.
Znajdujemy się przed koniecznością rozwiązania zagadki. Jak interpretować całe to wydarzenie? Czy dziewczyna dostała poplątania zmysłów na skutek nieszczęścia i w obłąkaniu przeżywa spotkanie ze zmarłym ukochanym? Czy może jest inne wyjaśnienie tej sprawy?
Lud prosty, który zebrał się wokół, wierzy Karusi iż widzi ona Jaśka, bowiem za życia łączyła ich wielka miłość: "Jasio być musi przy swojej Karusi, / On ja kochał za żywota!". Dziewczynie wierzy również sam narrator: "I ja to słyszę, i ja tak wierzę, / Płaczę i mówię pacierze.
Lecz wśród tłumu pojawia się starzec - osobnik reprezentujący wiedzę i naukę, słowem pojęcia klasyczne. Starzec szydzi z całej sprawy, wyśmiewa zabobon ludu i brednie dziewczyny, ogłaszając iż w myśl nauki duchów po prostu nie ma: "Ufajcie memu oku i szkiełku, / Nic tu nie widzę dokoła". Sprzeciwia mu się narrator - obcy tłumowi i bezstronny: "Czucie i wiara silniej mówi do mnie / Niż mędrca szkiełko i oko."
Autor w sprawach, które pochodzą spoza granic tego świata nakazuje zawierzyć "czuciu i wierze", tj. intuicji i przeświadczeniu wewnętrznemu.
Ta końcowa rezolucja ballady: "Miej serce i patrzaj w serce!" inicjuje romantyczną dyskusję gnozeologiczną (o przedmiot i poznanie świata), motywuje jej tytuł i motto.

"LILIJE" - akcja ballady rozgrywa się za czasów króla Bolesława Śmiałego, który to wydał srogi rozkaz kary śmierci dla niewiernych żon swoich wojów.
Bohaterka ballady - Pani - "nie dochowała wierności", gdy mąż jej był na wojnie z królem. Nie zamierza jednak przyznać się do winy i zabija męża, po czym chowa go "głęboko" w ziemi i zasiewa lilije na jego grobie.
To jednak jeszcze nie koniec. Nadjeżdżają bracia rycerza, twierdząc, że brat wojnę przeżył, że wyprzedził ich tylko w drodze do dworu, że pewnie zbłądził i niedługo nadjedzie.
Panią dręczy strach gdyż bracia chcą czekać tak długo, aż mąż kobiety przyjedzie. Biegnie ona do chaty pustelnika po porady, lecz starzec ją uspokaja, ponieważ nikt o zbrodni nie wie prócz jej i jej ofiary, która niczego już nie wyjawi.
A bracia powoli zapominają o zamordowanym, pragną pozostać z Panią na zawsze, obaj kochają niewiastę, obaj proszą ją o rękę.
Pani znów biegnie do pustelnika. Ten radzi zdać się na los - niech obaj uplotą wieńce z kwiecia, ten którego wieniec Pani wybierze, ten będzie mężem. I tak się stało. Lecz obaj bracia zerwali na wieńce lilije z grobu zabitego męża.
Gdy Pani dokonywała wyboru, zatrząsł się kościół w posadach, zjawił się duch małżonka i dokonał zemsty: wszyscy zapadli się pod ziemię.

"Świtezianka" - ballada o męskiej niestałości i konsekwencjach, jakie pociąga za sobą ten grzech. Sprytna Świtezianka wystawiła na próbę ukochanego.
Najpierw - na randkach z tajemniczą dziewczyną nad błyszczącą Świtezią, w blasku księżyca ów młodzieniec przysięgał jej miłość i wierność na wieki. By go sprawdzić Świtezianka zmieniła się w czarowną, kuszącą "dziewiczą piękność". Młodzieniec dał się skusić - i wówczas rozpoznał swoją pierwszą miłość. Jego zbrodnia - złamał przysięgę. Kara - tysiąc lat cierpień pod modrzewiem...

"Świteź" - rozpoczyna się wspaniałym opisem przestrzeni - ciemnego boru Płużyn, jeziora, które w nocy jest sprawcą romantycznego, optycznego złudzenia: "Gwiazdy nad tobą i gwiazdy pod tobą i dwa obaczysz księżyce". Cóż odbywa się w mrocznej scenerii boru nad Świtezią? Dziwne dźwięki wskrzeszają stare dzieje. Oto tu gdzie dziś rozciąga się jezioro, dawniej był wspaniały, litewski gród. Mężczyzn grodu wezwał książę Mendog, by pomogli mu w walce z carem. Kobiety pozostały same i Ruś napadła na miasto. Córka Tuhana próbowała zapobiec tragedii wznosząc modły do Boga i protestując przeciw pogańskiemu pomysłowi samounicestwienia, bowiem mieszkanki grodu, aby uniknąć hańby pragnęły dokonać samobójstwa i zniszczyć wszelkie bogactwa. Lecz Bóg wysłuchał Tuhanowej córki. Zesłał na wszystkich biel i miękkość. Zamienił miasto w jezioro a ludzi w kwiaty i zioła. Kwiaty "cary" zaś mają zdolność trucicielską i doświadczyli tego "car i ruska zgraja".
powrót »


Zobacz też: