lektury online

Fortepian Szopena

powrót »

Trzy pierwsze części utworu to trzy wspomnienia spotkań, wizyt u chorego Szopena. Norwid wspomina postać muzyka, przekonanego o śmierci, podobniejącego do liry Orfeusza, do postaci marmurowej dłuta Pigmaliona. Uderza bladość rąk Szopena - mieszają się z bielą klawiatury. Nawiązania do mitów nie są przypadkowe: Orfeusz wzruszał przyrodę swoją muzyką. Pigmalion ożywił rzeźbę, życie i twórczość Szopena także staje się mitem - był bowiem aż tej miary artystą.
Część IV, V i VI wprowadzają innego bohatera. To już nie tylko Szopen, to jego muzyka. Część VII - filozoficzna zaduma nad dziełami genialnych twórców dążących do doskonałości. Oto dzieła Fidiasza (rzeźbiarza greckiego), tragika Ajschylosa, psalmisty biblijnego Dawida, w końcu muzyka Szopena. Zasada wciąż jest ta sama: taka sztuka to doskonałe wypełnienie, całość, jedność Ducha i Litery, podczas gdy cechą świata jest BRAK - niedostatek, konflikt i on to niszczy prawdziwą sztukę, sprawia, że jest ona niezrozumiała w tym niedoskonałym świecie.
Część VIII przenosi nas do Warszawy, na plac Starego Miasta, które oglvdamy z lotu ptaka: uliczki, kolumnę Zygmunta, bruki i patrycjalne budynki. Widzimy je jakby "oczami Szopena", bo duch jego nawet po śmnierci będzie wędrował po ukochane stolicy.
Norwid relacjonuje haniebny wypadek (część IX), kiedy po zamachu na generała Berga zdemolowano pałac Zamoyskich (mieszkała tam siostra Szopena) i wyrzucono przez okno fortepian artysty. Zajście to opisane jest z dużą dozą emocji, narastającym napięciem, którego zenitam jest huk upadającego na bruk fortepianu - symbolu sztuki Szopena. Część X - to już pełna goryczy refleksja. Zdarzenia przed pałacem Zamoyskich jest sceną symboliczną. Fortepian - czyli dzieło, Sztuka przez wielkie S, najpierw spotyka się z negacją i niechęcią. Dopiero po upadku ("Ideał sięgnął bruku") może nadejść zmartwychwstanie i zrozumienie. Dlatego Norwid kończy swoją przypowieść optymistycznym, choć bolesnym okrzykiem: "Ciesz się późny wnuku!"
powrót »


Zobacz też: