lektury online

Motyw śmierci

powrót »

Literatura stale stawia pytania i o to, czym jest kres życia, co czeka człowieka po śmierci biologicznej. Lęk przed nieuchronną śmiercią, niepewność jej godziny, ostateczność rozstania ze światem, najbliższymi, niemożność zweryfikowania przeświadczeń o nieśmiertelności duszy to odwieczne tematy poezji i prozy. Do tajemnicy śmierci próbowało zbliżyć się wielu pisarzy, śmierć ukazywano w sposób realistyczny i nadawano jej wymiar symboliczny, metafizyczny, akcentowano jej bezsens lub poprzez heroiczną śmierć uwznioślano , bohaterów. Tworzono wizerunki śmierci (niekiedy próbowano ją w ten sposób "oswoić"), pisywano traktaty o tym, jak należy godnie rozstać się ze światem, cieszono się ze śmierci wrogów i opłakiwano przyjaciół, najbliższych, w niektórych epokach literatura pozostawała w kręgu fascynacji samobójstwem.
Gilgamesz.
Tytułowy bohater tego starobabi-lońskiego eposu (napisanego około cztery tysiące lat temu) umarł niezwłocznie po odbyciu wędrówki do państwa śmierci, gdzie spotkał się ze swym zmarłym przyjacielem. Gilgamesz umarł, ponieważ tajemnice śmierci okazały się niemożliwe do zniesienia przez śmiertelnika.
Homer Iliada.
Epos opisuje krwawą wojnę, w której śmierć ponosi wielu jej uczestników, Jeden z najbardziej znanych epizodów zmagań to właśnie śmierć Patroklesa i Hektora. Achilles pożyczył swą zbroję przyjacielowi Pa-troklesowi. Miało to wzniecić zapał upadających na duchu Greków, sprawić wrażenie powrotu do walki samego wodza. Tak też stało się, Trojanie zostają odepchnięci od okrętów. Jednak, wbrew zakazowi Achillesa, Patrokles goni przeciwników aż pod mury Troi, staje na watach. Tam, ogłuszony przez Apolla, zostaje zabity przez Hektora, który wkłada zdobytą zbroję. Zrozpaczony po śmierci przyjaciela Achilles pata żądzą zemsty na Hektorze, chociaż wie, że po jego zabiciu i on niebawem straci życie. Tetyda próbuje odwieść go od zemsty, pocieszyć, w końcu zamawia u Hefajstosa nową zbroję dla syna. Grecy, gdy pojawił się Achilles, zdołali odebrać Trojanom zwłoki Pa-troklesa. Złożono je w namiocie Achillesa. Dopiero teraz pogodził się on z Agamemnonem, włożył nową zbroję i rydwanem ruszył na miejsce bitwy, by pomścić przyjaciela. Bogowie, za zgodą Dzeusa, będą pomagać walczącym, zajmują miejsca obok placu walki. Apollo wysyła przeciw Achillesowi Eneasza, syna Afrodyty, którego podczas pojedynku ratuje Posejdon. Szalejący Achilles zabija kilku Trojan, w tym Po-lidona, brata Hektora. Ten ostatni rusza do walki, ale uniemożliwia ją Apollo, wyprowadzając Hektora otulonego chmurą. Achilles, wspomagany przez Atenę i Po-sejdona, gromi Trojan, między innymi zabija Likaona, syna Priama. Ulegając emocjom, Achilles wbija włócznię w szyję Hektora, który umierając prosi o wydanie jego zwłok ojcu. Achilles odmawia, zdziera zbroję z pokonanego, nagie ciało Hektora wlecze za swym rydwanem. W Troi opłakują śmierć Hektora. Achajowie uroczyście chowają Patroklesa, rozpalają ogromny stos ofiarny, zbierają kości wojownika, by kiedyś połączyć je z prochami Achillesa, zbudować wielki kurhan ku czci przyjaciół. Odbywają się igrzyska na cześć poległego: Achilles przez wiele dni włóczy za rydwanem trupa Hektora wokół grobu Patroklesa, co budzi sprzeciw Apolla. W dwanaście dni po śmierci syna, nocą, w obozie Greków pojawia się Priam z wielkim okupem, chcąc odzyskać zwłoki Hektora, urządzić synowi godny pogrzeb. Achilles zwraca ciało Hektora. Godzi się na jednodniowy rozejm, by Tro-janie mogli go pochować. Mieszkańcy miasta na wielkim stosie palą zwłoki, prochy Hektora w złotej urnie składają do głębokiego grobu. Epos przynosi również dokładny opis Tar-taru, najgłębiej położonej części podziemnego świata - od powierzchni Ziemi Tartar dzieliła taka odległość, jak Ziemię od Niebios. Owo ponure miejsce było niezgłębioną czeluścią pogrążoną w wiecznej ciemności, otaczały ją potrójne mury z brązu, było to jakby dno wszechświata, poniżej nie było już absolutnie nic. Tam właśnie Zeus więził bogów pierwszego pokolenia (gigantów, tytanów), których niegdyś pokonał, tam strącał bogów, którzy ośmielili się naruszyć prawa obowiązujące na Olimpie.
Biblia.
Według Starego Testamentu śmierć stanowi kres każdego istnienia i tylko Bóg jest nieśmiertelny. W tradycyjnej myśli biblijnej śmierć była całkowita, nie ma wzmianek o życiu po śmierci, nie wierzono w nie, nie istniało rozróżnienie pomiędzy ciałem i duszą. Duchy \udz\ odchodziły do Szeolu, ponurego świata podziemnego, który był odpowiednikiem Ha-desu oraz Tartaru. Pod wpływem myśli greckiej pojawił się nowy światopogląd religijny, zakładający, że dusza może oddzielić się od ciała i istnieć poza nim. Zmarli nadal gdzieś żyją i mogą ponownie odzyskać ciało, czyli zmartwychwstać - i tak właśnie przedstawia to zagadnienie Nowy Testament. Święty Paweł ukazuje śmierć jako przeznaczenie, które wynika z pierworodnego nieposłuszeństwa wobec Boga, jej obecność nie była zatem zamiarem Stwórcy {Księga Mądrości rnówi, że Bóg stworzył Adama nieśmiertelnym). Śmierć, tak jak grzech, może być pokonana, czego dowodzi przezwyciężające jej moc zmartwychwstanie Chrystusa. Zmartwychwstanie Jezusa jest czynem Boga, elementem oczekiwania na powszechne zmartwychwstanie - zmartwychwstanie wierzących to następstwo zmartwychwstania Chrystusa. Według Ewangelii człowiek po sprawiedliwym życiu na ziemi wejdzie do Królestwa Bożego, które buduje się powoli, a jego ukończenie jest jedynym sensem trwania świata. Celem człowieka nie jest krótki ziemski byt, to tylko etap w drodze do Wieczności. Gdy zostanie przywrócony raj, jaki zaplanował Stwórca śmierci już nie będzie. Życie przyszłe i wieczne to zasadniczo ważna część nauczania chrześcijańskiego. Pewne fragmenty Nowego Testamentu sugerują, że zmarli, zarówno dobrzy jak i źli ludzie, zstępują do świata podziemnego i oczekują na zmartwychwstanie w stanie przypominającym sen. Natomiast piekło to miejsce odbywania kary wiecznej, w Apokalipsie św. Jana piekło jest jeziorem ognia i siarki, w którym wiecznie odbywają karę ludzie bezbożni.
Legendy arturiańskie.
Mordred, zarządzający podczas nieobecności króla Anglią, okazał się zdrajcą. Ogłosił śmierć Artura i sam uczynił się władcą, chciał też poślubić Ginewrę. Mordred oczekiwał w Dover wracającego do domu Artura. Prawowity król zwyciężył w pierwszej bitwie, ale Gawen umarł od ran. Buntownik wciąż dysponował stutysięczną armią. Zawarto rozejm: Mordred otrzymał Korn-walię i hrabstwo Kentu, po śmierci Artura miał władać całą Anglią. Już po zawarciu układu, przypadkowo rozgorzała krwawa bitwa. Król zabił Mordreda, jednak i sam został ciężko ranny. Umarł w tajemniczych okolicznościach: jedni mówią, że został pochowany w kaplicy, inni, że wciąż żyje w cudownej krainie Avalon, celtyckim raju na Morzu Zachodnim. Lancelot z Jeziora umarł po kilku latach, bezpośrednio po śmierci Ginewry.
Pieśń o Rolandzie.
Roland, jak przystało na idealnego rycerza, przyjął śmierć z godnością i starannie, świadomie przygotował się do jej nadejścia, o czym utwór informuje bardzo szczegółowo. W obliczu zbliżania się armii Karola, poganie uciekają w popłochu. Mdleją-cy z wysiłku Roland nie może ich ścigać na zranionym koniu. Znosi ciała poległych towarzyszy, biskup Turpin błogosławi je. Umierający Roland nie ma już sił, by zniszczyć swój miecz (zwany Durendalem, zdobyty na Sara-cenach). Leży na ziemi, modląc się. Wyciągając, na znak hołdu, prawą rękawicę ku Bogu, umiera na zielonym pagórku z czterema marmurowymi głazami. Aniołowie zabierają jego duszę do raju. Nad jego trupem płakał sam cesarz Karol Wielki. Jego śmierć była piękna, podniosła: Ofiarował Bogu swą prawą rękawicę, święty Gabriel wziął ją z jego dtoni. Opuścił gtowę na ramię: doszedł ze złożonymi rękami do swego końca. Bóg zsyła mu swego anioła Cherubina i świętego Michała Opiekuna; z nimi przyszedł i święty Gabriel. Niosą duszę hrabiego do raju. Roland, Oliwier i Turpin mieli piękny pogrzeb, leżeli w białych trumnach.
Dzieje Tristana i Izoldy.
Tristan przeczuwał rychłą śmierć. Niebawem został zraniony, w bitwie z baronem Bedalis, zatrutą włócznią. Wystał Kohedryna po Izoldę - ten zabił nieprzyjaznego barona. Kochanka dopłynęła do brzegu Bretanii, rozpięto na statku biały żagiel będący znakiem jej przybycia. Jednak Izolda o Białych Dłoniach, prawowita i odrzucona małżonka Tristana, z zemsty powiedziała rycerzowi, że żagiel jest czarny. Utraciwszy nadzieję, Tristan umarł. Izolda, położywszy się koło niego, także zmarła z żalu. Król Marek sprowadził ciała do Kornwalii. Z grobu Tristana wyrósł wciąż odrastający krzak głogu, którego gałęzie zanurzały się w grobowcu Izoldy. Marek zabronił obcinania krzaka, symbolu miłości silniejszej od śmierci, trwalszej od niej: kochankowie mieli nadzieję, że śmierć w końcu zapewni im wspólne, wieczne szczęście, miłość odniesie zwycięstwo w świecie pozaziemskim.
Legenda o świętym Aleksym.
Dążenie do świętości Aleksego przybrało formę jawnej ascezy, cierpienia na pokaz, które zapewniło wieczną chwałę umartwiającemu się ascecie. Gdy poczuł, że nadchodzi śmierć, spisał dzieje swego żywota. Po jego śmierci same rozdzwoniły się rzymskie dzwony. Tajemnicze zjawisko wytłumaczyło dopiero niewinne dziecko: oto odszedł ze świata wielki święty. Pod domem Aleksego zebrał się tłum, przybył nawet papież i cesarz. Nie umiano wyjąć listu z dłoni zmarłego, zrobiła to dopiero jego żona. Przeczytawszy pismo, rozpoznano w żebraku Aleksego (w tym miejscu urywa się rękopis).
Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią.
Piętnastowieczny utwór opowiada o wielkim mędrcu Polikarpie, który prosił Boga o możliwość zobaczenia Śmierci za życia. Bóg go wysłuchał, Polikarpa odwiedziła upersonifiko-wana Śmierć: przemawiając do Polikarpa, groziła wszystkim ludziom, wyliczała ich grzechy, zapewniała, że nikt nie uniknie jej kosy: bez względu na pozycję społeczną, zamoż ność, nawet czyny - Wszystki moja kosa skarżę; l Panie i tłuste niewiasty. Wysiłki lekarzy niczego nie mogą zmienić. Śmierć z tego wiersza jest nieprzejednana, ale ponieważ jest stugą Boga, daje też ludziom rady jak winni postępować, by nie budzić gniewu Najwyższego. Przede wszystkim gani ludzkie przywiązanie do, w gruncie rzeczy mato istotnych spraw doczesnych, szczególnie niechętnie odnosi się do przekupnych sędziów i rozpustnych zakonników.
Jan Kochanowski Treny.
Bohater liryczny Trenów czuje się upokorzony, poniżony przez nieszczęście, jego poetycka sława jest niczym wobec okrutnej śmierci. Gdy już w Trenach została zanegowana wartość renesansowej filozofii, pojawiły się pytania o prawdy niesione przez religię. W Trenie X, stanowiącym jakby kulminację rozpaczy nieszczęśliwego ojca, odnajdziemy elementy, które można uznać za bluźnierstwo, nawet za konstrukcje myślowe graniczące już z ate-izmem. Pytanie o to, co stało się z Urszulą po śmierci, pytanie o życie pozagrobowe jest w gruncie rzeczy pytaniem o samo istnienie Boga. Poszukiwania dziecka w pozagrobowych przestrzeniach ze starożytnej mitologii, w Kosmosie, nawet w nicości trudno uznać za wyraz niezachwianej wiary chrześcijanina w istnienie raju. Kulminacją wątpliwości jest środkowa część Trenów - głównie od IX do XI. To zarazem punkt szczytowy rozpaczy pośmierci córki, punkt od którego rozpoczyna się droga do pogodzenia ze światem (niesie je głównie upływający czas, o/ciec niepamięci) i Bogiem.
Daniel Naborowski Marność.
Jednym z podstawowych motywów poezji Daniela Nabo-rowskiego było przemijanie, nietrwatość ludzkiego bytowania na ziemi, całej natury. Tego rodzaju problemy są tematem i wiersza Marność. Ziemskie problemy radości i kłopoty okazują się tylko ulotną chwilą, niczym wobec śmierci i wieczności. Konstatując taki stan rzeczy, utwór nie wzywa do odrzucenia świataziemskiego, skoncentrowania się wyłącznie na przyszłym życiu, pokuty, ucieczki od realności. Ma nawet pewien wymiar optymistyczny: żyjąc zgodnie z boskimi przykazaniami, uczciwie i godnie, moralnie nie musimy obawiać się śmierci, wiecznej kary, potępienia. Niepewność istnienia, śmierć stanie się tylko fraszką dla tego, kto wybierze drogę cnoty. Przy czym ta ostatnia wcale nie oznacza rezygnacji z doczesnych przyjemności, radości życia w imię przyszłego zbawienia. W życiu trzeba zarazem miłować i żartować, zawsze czyniąc to uczciwie. Człowiek ma przy tym prawo do popełniania błędów (w żadnym przypadku nie oznacza to pełnej wolności, nieskrępowania), przecież Bóg nie uczynił go istotą doskonałą, ale ułomną - podobne przeświadczenia w poezji Naborowskiego są następstwem jego kalwinizmu: Nad wszystko bać się Boga - l Jak fraszka śmierć i trwoga. Wiersz nawiązuje do powszechnie znanego zdania ze Starego Testamentu: Marność nad marnościami i wszystko marność (Vanitas yanitatum...]. Owe słowa pochodzą z Księgi Koheleta, stanowią niejako ramy tej księgi. Ta najbardziej pesymistyczna, nasycona rozczarowaniami część Starego Testamentu wyraża między innymi przeświadczenie (często przywoływane w baroku), że śmierć jest niemożliwą do przekroczenia granicą unicestwiającą wszystkie ludzkie plany.
Johann Wolfgang Goethe Faust.
Faust nie znajduje satysfakcji w zaspokajaniu coraz to nowych (i egoistycznych) pragnień. Wobec czego postanawia działać na rzecz ogółu. Chce morze na zawsze od lądu odgrodzić. Wraz z Mefistofelesem ma osuszyć nadmorską depresję, by na pozyskanej ziemi stworzyć idealne społeczeństwo przyszłości. Faust jest u szczytu potęgi: został władcą krainy wyrwanej morzu, ma statki przywożące do portu skarby, tworzy nową rzeczywistość. Wielkich planów nie niweczy nawet Troska (personifikacja przeszłości),, sprowadzając na Fausta ślepotę (za sprawą spalenia domu Filemona i Baucis mieszkających na jedynym skrawku ziemi, który nie byt własnością Fausta). Mimo to, niewidomy uczony popada w stan euforii, uniesienia, altruistyczne działanie w końcu dato mu poczucie spełnienia. Chce, by ta chwila trwała wiecznie, mówi: trwaj! jesteś tak piękna! Wypowiedzenie takich właśnie słów, co zapisano w umowie z Mefistofelesem, ma być momentem, w którym diabeł obejmie w posiadanie duszę Fausta. Na szczęście dla maga pomocy udziela mu niebo, chór aniołów wyrywa piektu duszę uczonego. Tak wyjaśnia przyczyny interwencji: Kto wiecznie dążąc się trudzi, tego możemy wybawić. Faust zostaje ostatecznie zbawiony, poprowadzony, jako Doctor Marianus, do najwyższej, świetlistej sfery niebios. Wcześniej, w stanie szoku, depresji, przerażona konsekwencjami Małgorzata zabija dziecko (topi je w stawie) będące owocem romansu z Faustem. Trafia do więzienia, popada w obłęd, czeka na śmierć. Nie chce uciec z kochankiem, postanawia ponieść konsekwencje swego czynu, spodziewaną zasłużoną karę traktuje jako pokutę za wielkie grzechy - nie umie żyć z ich bagażem. Z prostą wiarą, ufnością poleca duszę mitosiernemu Bogu. G/os z góry zapowiada, że zostanie zbawiona (zbawiona sercem) dzięki skrusze, żarliwej wierze, sile swej miłości. Po śmierci zostaje w niebie Pokutnicą, służką Matki Bożej, u której wyjednuje miłosierdzie wobec umierającego Fausta.
Eliza Orzeszkowa Tadeusz.
Tytułowy bohater to dwuletnie wiejskie dziecko pochodzące z bardzo biednej rodziny. Rodzice, chociażkochali chłopca, z reguły nie mogli mu zapewnić odpowiedniej opieki, oboje musieli pracować. Pewnego dnia chłopiec, goniąc kolorowego ptaszka, wpadł do stawu, w którym utonął.
Bolesław Prus Kamizelka,
śmierć ciężko cho rego na gruźlicę męża stała się przyczyną ogromnego bólu kochającej go żony, podcięta też podstawy jej ekonomicznego bytu. Poprzedzały ją wzajemne zabiegi małżonków zmierzające do podtrzymania nadziei drugiej osoby, ukrycia prawdy o stanie zdrowia drobnego urzędnika, który systematycznie chudł i nic już nie mogło powstrzymać nieubłaganie nadchodzącej śmierci.
Konstanty l. Gatczynski Pieśń o żołnierzach z Westerplatte.
Gatczynski złożył hołd obrońcom nadmorskiej placówki, korzystając z pisarskiego przywileju posiadania własnej wizji wydarzeń historycznych (oczywiście, nie zginęli tam wszyscy polscy żołnierze). Utwór nie opowiada o samej obronie, niewiele mówi o walce. Jakby interesuje się głównie tym, co stało się z żołnierzami, którzy polegli w boju. Poeta nie ma żadnych wątpliwości: poszli oni do nieba. Zgodnie ze stylizacją wiersza, pomaszerowali tam w żołnierskim szyku, czwórkami: Kiedy się wypełniły dni l i przyszło zginąć latem, l prosto do nieba czwórkami szli / żołnierze z Westerplatte. W chmurach można było słyszeć równy krok Morskiego Batalionu. Jego bohaterowie nie żałowali życia oddanego w obronie ojczyzny. Spotyka ich teraz nagroda, w żołnierskim szyku zmierzają na niebiańskie polany Obrońcy polskiego wybrzeża Bałtyku wesprą walczących w Warszawie, ich duch będzie obecny wśród ruin stolicy pamięć o nich podtrzyma nadzieję zwycięstwa, zachęci do oporu przeciw hitlerowcom.
Albert Camus Dżuma.
Epidemię z tej powieści można rozumieć jako wojnę, albo ujmować ją jako negatywny pierwiastek tkwiący w człowieku. Jednak ta alegoria jest przede wszystkim metaforą śmierci, to podstawowe znaczenie ty-tutu. Miasto atakuje choroba przynosząca śmierć, z którą muszą zmierzyć się ludzie. Jednocześnie dżuma to żywiot, symbol wszystkich zagrożeń zsyłanych przez naturę, na które człowiek nie ma najmniejszego wpływu. W Dżumie mamy do czynienia z sytuacją, w której całe miasto z dnia na dzień zostaje odizolowane od świata. Camus opisuje czyny i postawy uwięzionych mieszkańców Oranu, przeprowadza dokładną analizę mającą na celu ukazanie problemu człowieka stawiającego czoło ostatecznemu zagrożeniu, śmierci. Los każdej opisanej postaci to przykład ludzkiej reakcji na niebezpieczeństwo. Przesianiem zaś jest postulat podjęcia czynnej walki ze złem, poznania go, a następnie zniszczenia, tak, jak robią to Rieux, Tarrou czy Castel. Jest to jedyna metoda, by porządek otaczającego nas świata byt porządkiem ludzkim. Jednocześnie to sposób, by zachować człowieczeństwo, swą godność osobistą, co w końcu zrozumiał Rambert. Wszelkie inne postawy, takie jak bierność czy pogodzenie się z zaistniałą sytuacją, nie przynoszą nic oprócz jeszcze większego zła, gdyż nie tylko nie dają jednostce najmniejszych szans na przetrwanie, lecz dodatkowo "zarażają" innych. Camus jest pełen szacunku i sympatii dla prawdziwych bohaterów Dżumy, tych, którzy nie poddają się i aktywnie walczą z zarazą. Nic w tym dziwnego, gdyż właśnie tacy ludzie mogą uratować świat, gdy dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w szczęśliwym mieście. Gustaw Herling-Grudziński Inny świat. Nie dający się niczym oszukać głód (wraz z pracą ponad siły) prowadził do depresji, otępienia, opuchlizny głodowej, w końcu śmierci, ale nikt nie chciał umierać. Tylko niewielu więźniów modliło się, prawie wszyscy krzyczeli przez sen. Nie chciano umierać w sposób anonimowy, znikać bez śladu, łudzono się, że pozostali przy życiu koledzy zawiadomią najbliższych o zgonie. Więźniowie Jarcewa nie wiedzieli nawet, gdzie zakopuje się zwłoki zmarłych, wywożono je gdzieś poza "żonę", czyli ogrodzoną drutem kolczastym strefę właściwego obozu. Trupiarnia była strasznym miejscem w obozie w Jarcewie, gdzie umieszczano skrajnie wyczerpanych więźniów czekających na śmierć. Przeniesiono tam również Grudziń-skiego. W "trupiarni" autor poznał losy Dimki, dawnego popa, który w obozie odrąbał sobie nogę, by nie pracować w lesie. W "trupiarni" pozostawał też Sadowski, którego nic nie mogło skłonić do porzucenia komunizmu.
powrót »