lektury online

Motyw nauki

powrót »

W literaturze nauka może być przedmiotem niemal kultu, tak postrzegali ją renesansowi humaniści, niektórzy oświeceniowi racjonaliści, ale zapewne częściej pojawiają się motywy zwracające uwagę na jej ograniczone możliwości, granice poznania (np. ludzkiej psychiki), których nie umie przekroczyć. Nauka niekiedy zapewnia człowiekowi szczęście, jednak w większości przypadków prowadzi do wielkiego rozczarowania. Bywa nadzieją na poprawę ludzkiego losu, ale też, służąc wojnie, stwarza zagrożenia na skalę całego globu. Literatura buduje autorytet nauki i go podważa (np. w epoce romantyzmu). Niektórzy pisarze (np. naturaliści) próbowali maksymalnie zbliżyć samą twórczość do nauki, przenieść do prozy metody poznania świata (np. z zakresu socjologii, ale i nauk biologicznych) właściwe nauce, ale te próby generalnie kończą się niepowodzeniem, bowiem nauka i sztuka mają własne, sobie właściwe sposoby widzenia człowieka i jego rzeczywistości.
Wolter Kandyd.
Powiastka filozoficzna w piśmiennictwie XVIII wieku była często wykorzystywana do prowadzenia różnego rodzaju polemik. Także Kandyd pełni taką funkcję. Tragiczne doświadczenia, smutne przygody tytułowego bohatera stanowią w tym dziele pretekst do ośmieszenia tez optymistycznej filozofii Gottfrieda Wilhelma Leibniza. Wielki romantyk niemiecki, filozof i matematyk, opublikował między innymi dzieło przedstawiające ogólną koncepcję wszechświata, metafizyczną teorię monad. Monady Leibniza to podstawowe duchowe składniki świata, niematerialne i niepodzielne, proste -wszelka świadomość indywidualna jest mo-nadą. Owe monady uważał niemiecki uczony tworzą hierarchiczną strukturę: u jej podstaw znajdują się ciała organiczne, na samym zaś szczycie monada najwyższa, czyli Bóg. Zarazem to ten ostatni stworzył monady i nadał im odpowiedni porządek, ustanowił harmonię pomiędzy nimi. Bóg, będący doskonałością i tworzący tylko rzeczy doskonałe, stworzył najlepszy z możliwych światów, najdoskonalszy. Jego wewnętrzna doskonałość przewyższa porządek panujący we wszystkich innych bytach. Leibniz napisał między innymi: Gdyby ten świat nie byt najlepszy z możliwych, Bóg nie byfby go stworzył. Oczywiście, z takich przestanek można było wysnuć jedynie bardzo optymistyczną wizję świata, jego ładu. W Kandydzie Wolter uznał poglądy Leibniza za niedorzeczne - przypomnijmy pełny tytuł Kandyd czyli Optymizm, który już zapowiada, że krytyka będzie obejmowała w pierwszej kolejności zagadnienie optymizmu owej filozofii. Wyrazicielem poglądów niemieckiego romantyka stał się w omawianym utworze przede wszystkim filozof Pangloss, utrzymujący, że wszystko istnieje w jakimś celu (n/ć n/e może być inaczej - powiadał ten myśliciel z Westfalii), a siłą rzeczy, co wynika z natury świata, jest to cel najlepszy. Nic, absolutnie nic nie może zachwiać wiary w te przekonania, żadne z tragicznych doświadczeń życiowych (wojna, gwałty, zbrodnie, oszustwa itd.) nie mają wpływu na postawę Panglossa, nie mogą podważyć jego, przejętego (w sposób nieco karykaturalny, co zawsze jest przywilejem satyry) od Leibniza optymizmu. Pangloss wie, że tak ma być i tak jest najlepiej. A przecież w Kandydzie została nagromadzona wręcz nieprawdopodobna ilość ludzkich okrucieństw, niektóre z pojawiających się tam postaci są zdolne do wszystkiego, cały świat jest jednym wielkim zaprzeczeniem arkadyjskiej sielanki, ładu. Kandyd odrzuca filozofię Panglossa, ale też nie popada w skrajny pesymizm (ten jest domeną Marcina), zajmuje się uprawą własnego ogródka, izoluje od złego świata, filozoficzne dywagacje zastępuje konkretną, ciężką pracą na roli.
Bolesław Prus Lalka.
Julian Ochocki, kuzyn Lęckich, zatem arystokrata, byt wynalazcą, uczonym. Przedstawiciel najmłodszego pokolenia idealistów, z własnego wyboru skazujący się na samotność. Ukończył studia przyrodnicze oraz mechaniczne. W całości oddany nauce, swej jedynej pasji, nie dba o dobra materialne, wygląd, kobiety Szybko wyzwala się z fascynacji Izabelą, dostrzega jej moralną, umysłową miernotę. Podobnie postrzegał całą arystokrację: klasę próżniaczą, pasożytniczą, przy tym pyszną, wyniosłą, oceniającą ludzi na podstawie ich społecznego pochodzenia. Ochocki chce jednego: zbudować maszynę latającą, która zapewni mu nieprzemijającą sławę. Boleje nad tym, że w kraju, którego społeczeństwu chciałby oddać swą wiedzę, nie znajduje zrozumienia, warunków do pracy. Wyjeżdża do Paryża, gdzie zamierza pracować u profesora Geista. Wokulski zapisał mu w testamencie poważną sumę, być może umożliwi to młodemu entuzjaście prowadzenie planowanych badań. Sam Wokulski chciał być uczonym i odniósł w tej dziedzinie pierwsze sukcesy. Jeśli przyjmiemy, że Wokulski nie popełnił samobójstwa, to zapewne zaczął współpracę z profesorem Geistem, który chciał otrzymać metal lżejszy od powietrza, służący do budowy latających machin. Całkowicie odmienne stanowisko od wyobrażeń Panglossa reprezentuje w Kandydzie Marcin, który jest zwolennikiem skrajnie pesymistycznego, jednoznacznie czarnego obrazu świata. Według Marcina rządzi nim diabeł, bo tylko on może z aż takim upodobaniem gromadzić zło, nieprawości, okrucieństwa.
Johann Wolfgang Goethe Faust.
Zasadni czym tematem Fausta jest nie mające kresu zmaganie się cztowieka-geniusza (wybitnej jednostki) ze "skończonością", ludzkimi ograniczeniami. Ów człowiek zdobywa coraz więk szą wiedzę, staje się coraz mądrzejszy i podczas tego "wznoszenia się ducha" coraz silniej odczuwa ludzką nieudolność. Stąd niekończąca się huśtawka nastrojów tytułowego bohatera: od euforii do przygnębienia. Życie Fausta określa z jednej strony idealizm, z drugiej zaś ograniczone możliwości śmiertelnika, człowieka poddanego prawom natury, biologii. Mefistofeles przeprowadził go przez różne aspekty, doświadczenia ludzkiego życia, wydarzenia historyczne, zjawiska kultury. Ta podróż radykalnie odmieniła Fausta, zwróciła uwagę uczonego na nowe wartości. Faust to reprezentant całej ludzkości, który sprawdza się w różnych rolach, szuka w nich samorealizacji i niezmiennie przynosi mu to tylko rozczarowanie. Jego udziałem stały się cztery tragedie: kochanka, artysty, władcy, a przede wszystkim uczonego: człowiek nie może do końca poznać świata, każdej jednostce zostały narzucone, pomimo jej wysiłków, granice poznania.
powrót »